Historia

Kabaret-E występuje już od dziesięciu lat. A dzięki Marysi i Józefowi Buczakom od października 2004 r. w piwnicy TAKT. Bywaliśmy tez gośćmi za granicami Wiednia i Austrii – w  Salzburgu, Linzu, Grazu, Klagenfurcie oraz w Polsce, Szwajcarii, Słowacji – a goście bywali u nas, między innymi: Skaldowie, Leszek Długosz, Tadeusz Suchocki, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Kabaret TrzyNasTu, Agnieszka Rösner, Ola Maurer, Zbigniew Raj, Stanisław Markowski, Katarzyna Kostrzewa z przyjaciółmi, Tomasz Stockinger, Ludmiła Warzecha i wielu, wielu innych.

Tutaj trzeba zaznczyć, że Kabaret-E nie byłby tym czym jest, gdyby nie nasz nadworny autor tekstów Grzegorz Gądek, który swoją pracowitością i fantazją mobilizuję nas stale do dalszej pracy.

… a tak się wszystko zaczęło …
Kabaret E powstał, bo powstać musiał. Założył go Adam Turczyński, przy pomocy paru przyjaciół. Adam bardzo lubi śpiewać. Od stwórcy otrzymał słuch, poczucie rytmu, rozum, urodę i kabaretowy głos. Nie może z nim wystąpić w operze, dlatego założył kabaret. Nie było to takie trudne, bo ci, których tu znał chcieli żeby kabaret powstał. Sprzyjało temu wszystko. Eksplozja głupoty i arogancji, zwłaszcza w Polonii, sama pisze scenariusze tak zabawne, że tylko ręką sięgać, a przemiana wartości moralnych pociąga za sobą zmiany zachowań stwarzając komiczne sytuacje. Wszystko to razem wzięte sprawiło, że kabaret powstał, bo musiał. Na początku nazwał go „Emigrant” zainspirowany, z jednej strony wierszem swojego amerykańskiego kuzyna Wojtka Borkowskiego, z drugiej tym, że wszystko, co robił w Wiedniu kojarzylo mu sie z „emigracją”. Z czasem okazało się, że tak naprawde to Wiedeń leży koło Krakowa i ta cała emigracja jest lekko wydumana. Potwierdzały to żywe kontakty z przyjaciółmi z „Piwnicy Pod Baranami”, którzy chętnie występują tu jako goście czy takimi mistrzami estrady jak bracia A. i J. Zielińscy ze swoim zespołem „Skaldowie”. Leszek Dlugosz dopisał uzasadnienie w postaci wiersza i tak już zostało. Turczynski trochę pomruczał, pogwizdał, Adam Jasik postukał na pianinie i tak powstała melodia.

To jednak nie cała jeszcze prawda bo kabaret, który nie ma gdzie występować i nikt go nie sponsoruje jest nikomu nie znany i to wcale nie kabaret.Z tym jednak też nie było większego problemu. W Wiedniu, o czym wszyscy dobrze wiedzą żyje i tworzy Wojtek Kucza. Wojtek, „brat łata” małych i wielkich twórców wszelkich dziedzin sztuki, jak każdy przyzwoity ksiądz rzymsko-katolicki do kabaretu chadza i żeby mieć bliżej, udostępnił jedną z sal parafialnych na próby i występy nowo powstałej trupy. Reszta dokonała się sama, korzystając z jego sławy kabaret zyskał za jednym zamachem sponsorów i publiczność. Na koniec Wojtek, by nie marnować daru bożego, jakim niewątpliwie jest talent, sam w owym kabarecie wystąpił. Kabaret rozwijał się szybko, pierwsi występowali tu: Janek Natkaniec i Witek Michałowski, Ania Gądek ze swym chłopakiem Lukasem Klima, który zajął się nagłośnieniem kolejnych przedstawień, na koniec pojawiła sie Bogusia Haase i Teresa Ligęza-Krasnowska zasilając swym talentem i urodą zahartowany już w boju zespół.

Nazwa „Emigrant” nie bardzo już tu pasowała. Postanowił ją zmienić. Długo myślał, zastanawiał się, kombinował, konsultował, aż w końcu stwierdził, że lepszą nazwą byłoby tutaj wieloznaczne E…

Leszek Dlugosz dopisał uzasadnienie w postaci wiersza i tak już zostało. Turczynski trochę pomruczał, pogwizdał, Adam Jasik postukał na pianinie i tak powstała melodia, która ze słowami Długosza stała się pieśnią sztandarową, dając mu nazwę z niczym już się nie kojarząca, całkiem zgrabną i nawiazująca pierwszą literą do sławnego w miedzyczasie kabaretu Emigrant. To jednak nie cała jeszcze prawda bo kabaret, który nie ma gdzie występować i nikt go nie sponsoruje jest nikomu nie znany i to wcale nie kabaret. Z tym jednak też nie było większego problemu. W Wiedniu, o czym wszyscy dobrze wiedzą żyje i tworzy Wojtek Kucza. Wojtek, „brat łata” małych i wielkich twórców wszelkich dziedzin sztuki, jak każdy przyzwoity ksiądz rzymsko-katolicki do kabaretu chadza i żeby mieć bliżej, udostępnił jedną z sal parafialnych na próby i występy nowo powstałej trupy. Reszta dokonała się sama, korzystając z jego sławy kabaret zyskał za jednym zamachem sponsorów i publiczność. Na koniec Wojtek, by nie marnować daru bożego, jakim niewątpliwie jest talent, sam w owym kabarecie wystąpił. Kabaret rozwijał się szybko, pierwsi występowali tu: Janek Natkaniec i Witek Michałowski, Ania Gądek ze swym chłopakiem Lukasem Klima, który zajął się nagłośnieniem kolejnych przedstawień, na koniec pojawiła sie Bogusia Haase i Teresa Ligęza-Krasnowska zasilając swym talentem i urodą zahartowany już w boju zespół. Teksty wierszy, anegdot i piosenek pisali sami lub korzystali z utworów napisanych dla nich przez Jadwigę Wójcik i wspomnianego już W. W. Borkowskiego. Dzięki prywatnym kontaktom pozyskano do współpracy takich autorów jak Leszek A. Moczulski, Leszek Dlugosz, Marek Grechuta, czy braciaZielińscy…. Wszystko to stało sie między wakacjami roku 2001, a karnawałem 2004. Dzięki wytrwałej i systematycznej pracy nazbierało się trochę nowych wierszy, piosenek i tekstów.

Reklamy